wtorek, 20 czerwca 2017

Iza Kuna - "Klara"

Witajcie :)
Dzisiaj znów o książce, bo wczoraj uciekł mi dzień nie wiadomo kiedy i nie zdążyłam dodać posta, za co Was przepraszam. Lektura ta od jakiegoś już czasu stała na biblioteczce i czekała na odpowiedni moment. Jako, że biorę udział w wyzwaniu Czytam, bo polskie to sięgnęłam po nią, ponieważ autorki nazwisko zaczyna się na K. Zapraszam na opinię o książce.




Książka ma wygodną czcionkę i 292 strony.

Opowieść ciężka do zrozumienia. Mamy historię miłości do zamężnego mężczyzny, specyficznej miłości do matki oraz do przyjaciół - jednym słowem, jeden wielki misz masz. Ciężko mi opisać fabułę tej książki. Składa się z krótkich rozdziałów i opisuje uczucia.


Zdania krótkie, co rusz okraszane wielokropkami. Liczne przekleństwa. Niestety, ale wpłynęły na to, że zdanie o książce mam słabe. Główna bohaterka to alkoholiczka, która ma wieloletni romans z żonatym mężczyznom. On znów uzależniony od niej, ale nie potrafi zostawić żony i dzieci. Kreacja bohaterów jako dosyć niezrównoważonych mi się nie spodobała. Jedyny plus to to, że lekturę się szybko czyta. Nie spodobała mi się, ale przynajmniej spróbowałam do niej podejść. 

"Najważniejsze jest to, żeby wiedzieć, który most trzeba spalić, a po którym przejść..."
Sama nie zachęcam, ale jeśli jesteście ciekawi to sięgnijcie po tę opowieść.
Książkę zgłaszam do wyzwania: "Czytam, bo polskie" i "Czytam, ile chcę".
Lubicie opowieści o skomplikowanej i specyficznej miłości?
Pa ;)

3 komentarze:

  1. Ojjj zdecydowanie nie jest to książka dla mnie, ani tematyka, ani język 👎🏻

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak już tobie się nie podoba to mi z pewnością nie przypadnie do gustu :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za ostrzeżenie, zdecydowanie nie jest to książka dla mnie, choć z drugiej strony znane nazwisko przyciąga uwagę, a być może coś z biografii zostało przemycone do książki...

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Lifestyle by Agnieszka , Blogger