sobota, 15 lipca 2017

Książkowa Sobota - Hanna Greń "Jak kamień w wodę"

Witajcie ;)
Wczoraj miał być post z wyzwania, ale niestety nie mam odpowiadających mu produktów, więc odpuściłam. Dzisiaj mamy sobotę, kolejną książkę przeczytałam, więc tradycyjnie o niej napiszę. Miałam okazję poznać historię "Jak kamień w wodę", dzięki Book Tour'owi u Matka Puchatka. Zapraszam.



Książka ma wygodną czcionkę i 303 strony.

Opowiada o Kornelii, najpierw dziecku i dziewczynie, która nie była kochana przez rodziców, a następnie o dorosłej kobiecie, która ciągle jest sama. Była przyjaciółka dziewczyny rozsiała o niej plotki, że jest puszczalska. Wszyscy oczywiście uwierzyli i szydzili. Dochodzi do próby gwałtu, którą zgłasza na policji. Tam również podkomisarz przyszywa jej "łatkę", która zasłyszał od dzielnicowego. Sprawca wsiada po alkoholu za kółko, rozpędza się, uderza w barierkę i ginie. Po całej sprawie poszkodowana przeprowadza się do Bielsko-Białej do swojej babci i tam pozostaje na stałe. Prowadzi swoją firmę zajmującą się szyciem oryginalnych kreacji pasujących do danej klientki. Zatrudnia pracownice, która mieszka wraz z nią. Nagle zaczyna dostawać anonimy wkładane za wycieraczkę samochodu. Pewnej nocy ktoś wybija szybę w jej sypialni. Pomimo niechęci zgłasza sprawę policji. I co się okazuje? Znów trafia na pamiętnego policjanta, związanego z poprzednią sprawą. Czy uda ustalić się kto stoi za całą sprawą?



Opowieść mnie zaciekawiła, zaś samo zakończenie wbiło w ziemię. Na pewno nie spodziewałam się tego, co się wydarzyło. Fabuła dobrze poprowadzone, postaci świetnie wykreowane. Trochę polubiłam Kornelię, chociaż czasem miałam do niej zarzuty. Najbardziej oczywiście spodobał mi się kotek Plamka i nie raz porównywałam go do mojej Kulki. Zaś policjanta czasem rozumiałam, a czasem się na niego złościłam. Podsumowując czyta się przyjemnie, szybko i próbujemy razem z bohaterami rozwiązać zagadkę. Nie udało mi się i nawet nie podejrzewałam, więc tutaj plus dla autorki. Na pewno sięgnę po kontynuację, a kto wie czy i nie po inne książki. Ach ta lista czytelnicza, co rusz się wydłuża.

"Zapatrzeni w swój mały światek, pozwolili, by ominęło ich to, co w życiu liczy się najbardziej. Miłość i szczęście."
Książkę zgłaszam do wyzwania: "Czytam, bo polskie" i "Czytam, ile chcę".

Znacie twórczość Hanny Greń?
Pa ;)

7 komentarzy:

  1. Uwielbiam organizować Book Toury, jak i w nich uczestniczyć. Książki nie przeczytałam, ale zainteresowałaś mnie nią. A o Hannie Greń słyszę pierwszy raz...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za miłe słowa o książce i pozdrawiam z Bielska-Białej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tę książkę, czeka na swoją kolej na stosiku do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam tej książki.Fajnie,że nie mogłaś przewidzieć rozwiązania,w takich książkach jest dużym plusem,jeśli autor nas zaskoczy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze nic tej autorki nie czytałam, ale chętnie to zmienię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam, może sięgnę po nią w przyszłości. :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze niczego tej Pani nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń