czwartek, 13 lipca 2017

Beata Majewska - "Konkurs na żonę"

Hej :)
Wspominałam Wam, że czytałam do późna we wtorek i skończyłam wtedy książkę. Już od kiedy się pojawiła, bardzo mnie ciekawiła, a okładka jeszcze bardziej mi się podobała. W ostatnim czasie pojawiła się możliwość otrzymania pozycji przy okazji premiery drugiej części książki. Zgłosiłam się i udało się, mam je, doszły jeszcze ciepłe. Mowa o pozycjach Beaty Majewskiej "Konkurs na żonę" oraz "Bilet do szczęścia". Dzisiaj opowiem o pierwszej części. Czy było warto czekać? Zapraszam.




Książka ma wygodną czcionkę i 304 strony.

Jak po tytule się można domyślać poznajemy mężczyznę Hugo, który szuka żony. Związane jest to z testamentem napisanym przez wujka, że odziedziczy majątek. Potomek musi mieć żonę i dziecko przed ukończeniem trzydziestego roku życia. Wraz z przyjacielem Adamem, który prowadzi firmę zajmującą się reklamą wpadają na pomysł, aby zorganizować konkurs na napisanie pracy wśród studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wcielają plan w życiu i wybierają trzy zwycięskie prace. Wśród nagrodzonych jest Łucja. 18-letnia dziewczyna z okolic Tarnowa, którą wychowała babcia. Na ogół wiedzie skromne życie i to właśnie ją próbuje usidlić bohater. Na wstępnie odrzucił jako kandydatki wszystkie swoje znajome, którym w głowie jedynie krótkie romanse. Sam jest prawnikiem i nim też był zmarły, więc testament ma odpowiednie klauzule. Para zaczyna się spotykać, dziewczyna się angażuje, on nie bardzo. Co z tego wyjdzie? Czy będzie wielka miłość? Czy dojdzie do ślubu? Przeczytajcie.

Książka już od pierwszych stron zadziwia poczuciem humoru. Osobiście byłam ciekawa co skrywa ta historia. Może troszkę Łucja przypominała mi mnie z pierwszych randek, dzięki swoim obawom. Czyta się szybko, jest poprawnie. Określiłabym pozycje jako miłą, przyjemną, taką na jeden wieczór. Pozwala się zrelaksować i oderwać od codzienności. Pokazuje jak ważna jest rodzina w naszym życiu i jak każdy ją postrzega. Fabuła jest ciekawie poprowadzona i nie raz zdziwił mnie rozwój sytuacji. Książka ani mnie nie zachwyciła, ani nie rozczarowała. Na pewno sięgnę po kolejną część, ponieważ chcę się dowiedzieć jak potoczą się dalsze losy bohaterów. 

"Pamiętaj, bracie, najlepszą kandydatkę na żonę znajdziesz w bibliotece albo kręcącą się przy dzieciach czy pracującą jako wolontariuszka w fundacji, ewentualnie na spotkaniach grup oazowych, ale z tym ostrożnie, bo na fanatyczkę trafić nietrudno. A jeśli pod uwagę weźmiesz, gdzie takie perełki mieszkają - szukaj wyłącznie po wsiach i małych miasteczkach."
Zgłaszam do wyzwania: "Czytam, bo polskie" i "Czytam, ile chcę".
Dziękuję Grupie Publicat za możliwość przeczytania książki.




Lubicie czasem takie obyczajowe książki?
Pa ;)

11 komentarzy:

  1. Hmm... Może być ciekawe, ale na razie mam kilka innych pozycji, które czekają na swoją kolej ;) I chyba wkradł się tutaj mały błąd. Wydaje mi się, że powinno być "klauzule" zamiast "klauzury" w "Sam jest prawnikiem i nim też był zmarły, więc testament ma odpowiednie klauzury" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za spostrzegawczość i już zmieniłam ;) Książkę polecam ;)

      Usuń
  2. Jestem ciekawa co bym o niej powiedziała, tytuł zniechęca, Twój opis zachęca :P

    OdpowiedzUsuń
  3. opis całkiem przyjazny czytelniczo:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam obie części i bardzo mi się podobały. Mam wrażenie, że drugi tom jest jeszcze lepszy niż pierwszy. Już nie mogę doczekać się trzeciej części. Lubię czasami poczytać takie lżejsze obyczajówki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ah te pieniądze co one robią z człowiekiem :))
    Obserwuję

    OdpowiedzUsuń
  6. Sporo już było takich filmów/książek o facecie, który żeby dostać spadek musi założyć rodzinę, więc temat trochę oklepany. Mimo to, nie jest wykluczone, że książka może być ciekawa ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Lifestyle by Agnieszka , Blogger